Kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła w niedzielę nowe zasady obowiązujące w Niemczech w związku z epidemią koronawirusa. Na ulicach miast osoby nie będące członkami tej samej rodziny mogą się spotykać najwyżej w parach i utrzymywać półtora metra odstępu. Zamknięte – z wyłączeniem jedzenia na wynos – muszą być restauracje. Niedostępne będzie także wiele innych usług.

Mamy w tej chwili zatory w prawie wszystkich laboratoriach. Dzisiaj w Warszawie czekamy już trzecią dobę na wyniki jednej z pacjentek, która leży w izolatce – mówił w „Debacie Faktów: Koronawirus” w TVN24 doktor Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert ds. zakażeń. Goście programu dyskutowali też o wyborach prezydenckich zaplanowanych na 10 maja, gospodarce, sytuacji w Chinach i wpływie epidemii na naszą psychikę.

Zarejestrowane w sobotę nagrania z miejscowości Julinek w sąsiedztwie Kampinoskiego Parku Narodowego. Widać na nich dziesiątki zaparkowanych obok lasu aut oraz wysiadające z nich liczne grupy osób.

Wspólne chwile to dla nich dobro luksusowe. Był czas, że nie widzieli się po kilka miesięcy. Zazwyczaj są od siebie o tysiące kilometrów. Dziś dzieli ich tylko kilkadziesiąt. Ale spotkać się i tak nie mogą. – Bezpieczeństwo nasze, naszych bliskich i ludzi, z którymi będziemy się spotykać, jest ważniejsze – mówią Tomaszowi Jaworskiemu z magazynu „Czarno na Białym”.

– PiS i obóz rządzący nie kierują się przesłankami racjonalnymi, troską o zdrowie i życie obywateli, tylko przede wszystkim kalkulacją polityczną – powiedział w „Kawie na ławę” wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). Odniósł się w ten sposób do kwestii organizacji wyborów prezydenckich w czasie rozprzestrzeniania się koronawirusa. – Podstawą zmiany daty wyborów musiałaby być sytuacja wprowadzenia w Polsce stanu nadzwyczajnego – zaznaczył wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha.